Jak czytać więcej książek?

W zeszłym tygodniu skończyłam czytać ostatnią książkę, którą zabrałam ze sobą do Włoch i w tym samym momencie pogrążyłam się w rozpaczy. Co mi przyszło do głowy, żeby nie zapakować do walizki czytnika?! Przecież on waży 500g i nie zajmuje prawie w ogóle miejsca… Całe szczęście już za tydzień z ratunkiem (pocketbookiem) nadjedzie moja siostra. Tak czy inaczej ostatni tydzień uświadomił mi jak dużo miejsca w moim życiu zajmują książki. Jestem ogromną przeciwniczką zawstydzania ze względu na ilość przeczytanych książek, sama byłam w momentach, kiedy czytanie było ostatnią rzeczą na mojej liście priorytetów. Miałaś/eś paskudny rok i nie przeczytałaś/eś żadnej książki? To nic, nie każdy musi lubić czytanie! Może w przyszłym roku znajdziesz tytuł, który do Ciebie przemówi i przeczytasz jedną więcej. No bo umówmy się, ile ludzi tyle pasji. Sport, szydełkowanie, oglądanie filmów, nic z tego nie jest gorsze od czytania. A osoba, która przeczytała 100 książek w ciągu roku nie jest lepsza od tej, która nie przeczytała żadnej. Jeśli jednak czujesz, że czytanie to Twoja rzecz, ale czasem ciężko Ci zacząć, a może masz cel, żeby w tym roku przeczytać więcej pozycji niż w zeszłym, mam nadzieję, że moja lista Ci w tym pomoże 🙂

Jak czytać więcej książek? lolafasola.pl

Wybieraj książki, które chcesz czytać a nie takie które „powinieneś”

To moja złota zasada już od kilku lat. Jako nastolatka uwielbiałam romanse i książki YA (young adult). Pochłaniałam ich całe stosy i nie nadążałam z wizytami w bibliotece. W miarę dorastania moje preferencje czytelnicze zostawały takie same, ale ja zaczęłam odczuwać za nie wstyd. No bo jak czytam kolejny romans to w sumie żadne czytanie i lepiej nie przyznawać się do tego przed znajomymi. A najśmieszniejsze jest to, że właściwie nikt nigdy nie powiedział mi, że czytam słabe czy głupie książki. Wszystko siedziało w mojej głowie.  Zmuszałam się do czytania „mądrzejszych” w moim mniemaniu książek, z list pt. „100 książek, które musisz przeczytać przed śmiercią”, które w ogóle mnie nie interesowały. Scenariusz zawsze był ten sam, po przekartkowaniu, powąchaniu (ofc!) i przeczytaniu pierwszego rozdziału, zaczynałam się z taką książką SNUĆ. No to słowo idealnie to oddaje. Pakowałam ją do torebki przed wyjściem, kładłam na stoliku nocnym, nosiłam za sobą po domu, w razie, gdyby naszła mnie ochota na czytanie. Problem w tym, że wszystko okazywało się ciekawsze od nieciekawej książki. Kilka lat temu zdjęłam z siebie presję czytania mądrych książek. Kiedy ktoś pytał mnie co teraz czytam odpowiadałam „a, taki fajny romansik!” i zaczęłam czerpać z tego przyjemność! Nie wstydzę się już moich książkowych wyborów, więc nikt mnie nimi nie zawstydzi. Kocham zarwać noc dla wciągającej historii, ale też chętniej sięgam po te pozycje „z wyższej półki”, bo ja też potrzebuję czasem odmiany. Książki, które czytasz nie definiują jakim jesteś człowiekiem.

Dobrej jakości czytnik pomoże Ci czytać dosłownie wszędzie

Kilka lat temu przekonałam się do czytników i to był strzał w dziesiątkę. Skoro już czytałam książki, które mnie interesowały i czytałam ich naprawdę dużo, musiałam nieźle się nagimnastykować, żeby z mojej studenckiej pensji wygospodarować te 100 zł miesięcznie na książki. Jednocześnie przeprowadziłam się i wyprawa do biblioteki nie była mi zbyt po drodze. Zauważyłam wtedy, że ceny ebooków są o wiele niższe niż drukowanych książek, dlatego postanowiłam zainwestować w swój pierwszy czytnik. Wybrałam firmę pocketbook (popularny kindle to jednak Amazon!) i wytrwałam z nim pierwsze dwa lata. Niestety mój pierwszy pocketbook nie przetrwał jednej z  podróży do Indonezji, dlatego dwa lata temu zamieniłam go na nowszy model – Pocketbook Touch Lux 5, którym jestem zachwycona i jest ze mną do dziś. Dobry czytnik będzie lekki, będzie miał dobrej jakości ekran i podświetlenie, a nawet wifi. I nie zapomnij dokupić do niego etui, bo czytniki to bardzo delikatna sprawa. Do dziś mam zasadę, że nie przepłacam i większość romansów kupuję tylko w wersji elektronicznej.

Audiobooki, czyli moje odkrycie miesiąca

Audiobooki to nadal książki! Jeśli nie masz czasu na siedzenie z książką, a może po prostu nie lubisz procesu czytania, bo plączą Ci się literki i oczy zaczynają boleć. Audiobooki mogą być na to rozwiązaniem. Możesz słuchać ich w drodze do pracy, podczas biegania, spaceru czy gotowania, razem z dziećmi albo zasypiając. I przenieść się do czasów, kiedy rodzice czy nauczycielki czytały nam książki na głos. Jak dla mnie to niesamowicie kojące!

Zacznij z tym co masz, czyli książka w telefonie

Chcesz zacząć czytać, ale nie masz na półkach żadnych interesujących pozycji, a czytnik to jednak inwestycja. Pamiętaj, że każdą książkę możesz czytać też na telefonie! Nigdy nie zapomnę jak na nudnych lekcjach w liceum czytałyśmy z koleżankami 50 twarzy greya pod ławką. Potrzeba matką wynalazków. Akurat przypomniało mi się o tym w zeszłym tygodniu, kiedy zostałam bez książek. Postanowiłam zgrać wszystkie swoje ebooki na telefon i testuję iphonową aplikację „książki”. Wiadomo, że nie jest to to samo co papier ani czytnik, ale wystarczy, że nosisz ze sobą telefon, a książka jest zawsze z Tobą. Możesz czytać na przystanku, w tramwaju, podczas przerwy w pracy. Każdy moment jest dobry i nie musisz mieć do tego żadnego specjalnego sprzętu.

Nie tracę czasu na słabe książki

Mój partner ma zasadę, aby zawsze czytać książkę do końca, nawet jeśli jej „nie czuje”. Ja tak nie potrafię. Jeśli książka nie wciągnie mnie przez pierwsze 100 stron, odpuszczam. Szkoda życia na nudne książki! Wydaje mi się, że to taki brzydki nawyk z czasów szkolnych. Kiedy na książkę mieliśmy ograniczony czas. Trzeba było czytać to co akurat postanowił nauczyciel, a odpowiedź „nie podobała mi się, więc jej nie dokończyłam” mogła skończyć się kłopotami. Ale to nie żaden wyścig i nikt nie odpyta Cię już z przeczytanej (lub nie) książki. Jeśli boli Cię to, że już za nią zapłaciłaś/eś, pomyśl, że może to nie był na nią odpowiedni czas. Może kiedyś do niej wrócisz? Albo wykorzystasz na prezent urodzinowy dla kogoś kto uzna ją za arcydzieło?

Czytaj kilka książek na raz…. albo i nie

Wiele osób (w tym ja) ma nawyk zaczynania kilku książek jednocześnie. Może ty też robisz to podświadomie? Zastanów się czy dla Ciebie to działa, czy nie. Czasem czytanie kilku książek na raz może być fantastycznym powiewem świeżości. Może sprawdzić się, jeśli jednocześnie czytasz coś ciężkiego i chcesz przeplatać to lekkim kryminałem. Ale zauważyłam, że czasem potrafi mnie to konkretnie spowolnić. Wkręcanie się od nowa w każdą akcję, cofanie o kilka stron w tył, żeby przypomnieć sobie co działo się ostatnio… no czasem to działa, czasem nie. Zobacz, jak jest u Ciebie i pamiętaj jeszcze raz, to nie wyścigi 🙂

Podobało Ci się? Udostępnij!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj więcej

Obserwuj mnie

© 2020 Lolafasola All Rights Reserved